Przedstawiamy pierwszy odcinek cyklu "DOBRE POCZATKI KAŻDEGO STRAŻNIKA" z którego dowiemy się dlaczego pierwsze dziesięć minut należy jeździć stępem i co to jest anglezowanie na "dobrą" nogę.
1. Dlaczego pierwsze dziesięć minut należy jeździć stępem?
Większość, nawet początkujących jeźdźców wie i przestrzega tej zasady.
Niestety zdecydowana mniejszość, nawet zaawansowanych jeźdźców z kilkuletnim stażem potrafi odpowiedzieć na pytanie "dlaczego?" Najczęściej padająca odpowiedź to "konia trzeba rozgrzać/rozruszać" Nie jest to nieprawdą, ale nie o to dokładnie chodzi. Prawdziwym powodem jest to, że koń posiada w sobie fascynujący mechanizm - aparat ustaleniowy. Pamiętajmy o tym, że współczesny, trzymany w stajni koń niewiele się różni od dzikiego konia.
W naturze przez większość czasu zajmuje się powolnym przemieszczaniem się i skubaniem trawy, odpoczywając co kilka godzin. Ponieważ bezustannie jest narażony na atak drapieżnika, musi być zawsze gotowy do ucieczki. Kładzie się tylko wtedy, gdy czuje się naprawdę bezpieczny, ale to i tak duże ryzyko - zerwanie się do ucieczki zajmuje o wiele więcej czasu z pozycji leżącej. Dlatego, w drodze ewolucji, koń został wyposażony w aparat ustaleniowy. Może spać na stojąco. W uproszczeniu: gdy koń stoi w miejscu dłuższy czas, płyn w torebkach stawowych (miejscach, w których zginają się nogi) wysycha, powodując zablokowanie - nogi nie mogą się tak łatwo zgiąć, jak "nasmarowane" płynem stawowym. Dzięki temu może zasnąć stojąc. Mięśnie rozluźniają się, ale dzięki zablokowanym stawom nie przewróci się gdy śpi. W naturze atak drapieżnika nie zdarza się codziennie i koń nie ma na sobie dodatkowego obciążenia w postaci jeźdźca, więc nie czyni swoim stawom wielkiej szkody, gdy raz na jakiś czas zerwie się do ucieczki prosto ze snu. Nasze udomowienie konie, mimo iż nigdy w życiu nie widziały i pewnie nie zobaczą na oczy wilka, lwa lub tygrysa mają w sobie wszystkie instynkty i fizjologię dzikiego konia. Stanie w boksie jest dla nich czymś bardzo nienaturalnym. Nawet jeśli nie zasypiają, to stoją w miejscu i płyn w torebkach stawowych wysycha. Jeśli bierzemy na jazdę konia z padoku lub łąki i wiemy, że poruszał się po niej, wtedy czas rozstępowania na jeździe można zmniejszyć do pięciu minut. Jeśli bierzemy na jazdę konia prosto z boksu i ruszamy z miejsca kłusem lub galopem, nie dajemy szansy stawom stopniowo nasmarować się, wytwarzającym się pod wpływem ruchu płynem. Jeśli będziemy tak regularnie postępować, to stawy takiego konia będą po kilku latach mechanicznie zużyte. Przykładem dobrze trafiającym do kierowców jest zatarcie silnika. Kto z nas zaryzykowałby jazdę samochodem bez oleju silnikowego? Przecież nie chcemy go zniszczyć! Tak samo nie niszczmy koni i zawsze poświęcajmy co najmniej pięć do dziesięciu minut na przygotowanie do pełnej pracy w stępie. Zwłaszcza, jeśli zależy nam na tym, żeby koń w wieku kilkunastu lat nadal był zdolny i chętny do pracy.
2. Anglezowanie na "dobrą" nogę.
Tak samo ważne w rozsądnym użytkowaniu konia jest równomierne rozkładanie obciążenia i ćwiczenie jego mięśni. Rozkładanie zarówno w czasie - dobranie częstotliwości i ilości pracy do wieku, rasy i kondycji, jak też dobranie ćwiczeń tak, aby go wzmacniać, a nie nadmiernie obciążać i męczyć. Koń, tak jak człowiek może cierpieć z powodu bólu grzbietu, stawów czy mięśni. Każdy z nas wie co to znaczy mieć zakwasy. Przy porządnych zakwasach trudno się ruszać. Niestety wielu jeźdźców nie zdaje sobie sprawy z tego, że niechęć konia do współpracy może być spowodowana bólem. Na ogół problem kwituje się stwierdzeniem, że koń jest leniwy, głupi lub narowisty... Mało kto szuka winy w sobie. Jeśli nie chcemy sprawiać koniom bólu, musimy się nauczyć jeździć w równowadze, podążać za ruchem, odpowiednio dopasować siodło i ogłowie, a oprócz tego świadomie anglezować w kłusie.
Kłus jest chodem dwutaktowym tzn. że ruch ten podobnie jak w rytmice liczymy na dwa. Dwie, przekątne pary nóg znajdują się jednocześnie na ziemi, pozostałe dwie w powietrzu. Dobrze jest się temu przyjrzeć z boku - gdy ktoś jeździ, lub gdy koń swobodnie kłusuje na wybiegu. Jeśli na ziemi znajdują się prawa przednia i lewa tylnia noga, to lewa przednia i prawa tylnia są w powietrzu. W tym czasie jeździec anglezuje - np. dotyka siodła gdy na ziemi jest jedna para nóg konia i znajduje się w powietrzu gdy ta sama para nóg znajduje się w powietrzu.
Nawet jeśli jeździec ma doskonałą równowagę i anglezuje bardzo lekko, podążając za ruchem, koń czuje kiedy siadamy w siodło - delikatnie przygniatamy go (i jedną parę nóg) do ziemi. Koń wtedy ma mocniej obciążone stawy i mięśnie dwóch nóg Co za różnica: kiedy siadać, kiedy wstawać? Bardzo duża. Miałoby to trochę mniejsze znaczenie, gdybyśmy jeździli wyłącznie po liniach prostych. Ale, zwłaszcza w przypadku nauki, poruszamy się po ujeżdżalni lub maneżu - albo w prawo albo w lewo. Jeśli nie zwracamy uwagi na którą przekątną parę nóg anglezujemy, to fakt czy częściej siadamy na lewą czy na prawą będzie dziełem przypadku. Na pewno nie wyjdzie po równo na obie strony.
Zawodnicy rajdów długo dystansowych( jeśli chcą ukończyć rajd) zwracają uwagę na zmianę nogi anglezowania co jakiś odcinek.
Wyobraźmy sobie, że codziennie przez dwadzieścia minut podnosimy dwa wiadra - prawą ręką wiadro pełne wody, a lewą puste. Jak będą wyglądały nasze mięśnie rąk po miesiącu i jakie to będzie uczucie, gdy nagle zamienimy wiadra? Dla prawej ręki puste wiadro będzie lekkie jak piórko, a lewa nie będzie miała siły podnieść pełnego wiadra.
Drugi przykład: wyobraźmy sobie biegnące w kółko dziecko naśladujące samolot - z szeroko rozłożonymi ramionami. Dziecko biegnie i zacieśnia koło po jakim się porusza. Żeby utrzymać równowagę i "tor lotu" zewnętrzna ręka jest wyżej a wewnętrzna niżej, jakby samolot nabierał przechyłu. Co by się stało, gdyby nagle jakaś magiczna siła zaczęła naciskać na wewnętrzne ramię biegnącego? I to jeszcze naciskać w momencie gdy wewnętrzna noga jest na ziemi?
Trzeci przykład: Wieziemy pasażera na motorze. Na zakręcie w prawo przechylamy się lekko w prawo, żeby zachować równowagę. Pasażer też powinien lekko balansować w prawo. Ale co się stanie, gdy pasażer przechyli się za mocno w prawo?
Po przeanalizowaniu tych przykładów zastanówmy się co czuje koń poruszający się kłusem, w prawo po kole. Czy będzie mu wygodnie jeśli będziemy przygniatać do ziemi jego wewnętrzną, w tym przypadku prawą stronę? W prawdzie dobrze wyszkolony koń nie powinien przechylać się do wewnątrz, lecz zginać całe swoje ciało, ale będzie mu znacznie wygodniej jeśli nie będziemy mu tej strony obciążać.
Podsumowując, należy anglezować świadomie z kilku powodów:
- żeby równomiernie ćwiczyć mięśnie konia,
- żeby równomiernie rozkładać obciążenie podczas długich marszów. - żeby nie obciążać wewnętrznej strony jeśli poruszamy się po łuku/kole.
Musimy się liczyć z tym, że dla niektórych jeźdźców (np. dzieci) cała sprawa jest zbyt skomplikowana i wystarczą im tylko dwie powyższe informacje, które po prostu muszą przyjąć do wiadomości.
3. Jak się tego nauczyć?
Wróćmy do naszego początkującego adepta sztuki jeździeckiej i nauki na lonży. Na trzeciej - czwartej lekcji jeździec powinien coraz swobodniej i bez wysiłku anglezować. Zadaniem instruktora nadal jest jednoczesne kierowanie koniem i przypominanie jeźdźcowi o sprężynujących nogach, nie pochylaniu się do przodu, kierunku ruchu biodrami w przód, a nie w górę, patrzeniu przed siebie, spokojnym, miarowym oddychaniu..
. Jeździec skupia się nadal wyłącznie na anglezowaniu i rozluźnieniu, trzymając ręce na biodrach. Można powoli wprowadzić ćwiczenia przygotowujące do trzymania wodzy, które omówimy w następnym odcinku. Po teoretycznym przeanalizowaniu anglezowania na "dobrą" nogę (dobrze jest pokazać w wykonaniu zaawansowanego jeźdźca) przystąpmy do praktyki. Jeździec powinien rozumieć, że ponieważ nie mamy obciążać wewnętrznej strony konia, należy siadać w momencie w którym zewnętrzna przednia noga konia jest na ziemi. Więc jeśli jedziemy kłusem anglezowanym w prawo, to powinniśmy dotykać siodła w chwili gdy lewa przednia noga dotyka ziemi.
Trzy ćwiczenia pomocnicze w stępie:
-Najpierw jeździec może pochylić się (cofając lekko pośladki na siodle), położyć na szyi konia i trzymając ręce na jego łopatkach poczuć jak ruszają się na zmianę do przodu i do tyłu. Polecam wersję ćwiczenia z zamkniętymi oczami. Ważne: nogi nie powinny się przesuwać do tyłu, lecz pozostać w prawidłowej, pionowej pozycji. Jeździec wspólnie z instruktorem powinien skupić się na tym, kiedy zewnętrzna łopatka konia przesuwa się do tyłu i noga konia staje na ziemi. Jednocześnie należy wyobrazić sobie anglezowanie i w chwili w której zewnętrzna .noga konia jest na ziemi powtarzać "teraz, teraz, teraz...."
-Jeździec prostuje się, siada głęboko, wygodnie w siodle, trzyma ręce na biodrach, wyjmuje nogi ze strzemion , zamyka oczy i stara się poczuć, że koń w stępie porusza się (tak jakby poruszał siodłem i naszym ciałem) nie tylko do przodu i do tyłu, ale także na boki, w związku z czym nasze biodra powinny się poruszać na zmianę lekko do przodu i do tyłu.
Znowu staramy się skupić na tym kiedy zewnętrzna przednia noga konia jest na ziemi. Instruktor może pomóc, mówiąc "teraz, teraz, teraz...."
- Spójrzmy w stępie na łopatki konia. To jedyna, wyjątkowa sytuacja, w której poprosimy jeźdźca aby spojrzał w dół i przeanalizował ruch łopatek konia, aby wiedzieć kiedy ma siadać.
Postarajmy się (jak najmniej schylać głowę) zobaczyć przesuwającą się do tyłu łopatkę i powtarzać "teraz, teraz, teraz...." jednocześnie anglezując w zwolnionym tempie i dotykając siodła na "teraz".
Gdy instruktor upewni się, że jeździec bezbłędnie rozpoznaje moment w którym powinien siadać, można przejść do kłusa. Zaczynamy od następującego ćwiczenia:
5 taktów kłusa wysiadywanego, 5 taktów anglezowanego, jeździec głośno liczy. W kłusie anglezowanym jedno "wstaję-siadam" liczymy jako "raz" w momencie siadania, więc czas liczenia kłusa anglezowanego będzie o połowę dłuższy. Następnie zmniejszamy ilość do np. 3 taktów wysiadywanego i 3 anglezowanego i w końcu 2 wysiadywanego i 2 anglezowanego. To samo ćwiczenie można zrobić zostając w powietrzu (pamiętajmy o ugiętych, sprężynujących nogach) - zaczynamy od 5 taktów i stopniowo zmniejszamy ilość.
I ostatnie ćwiczenie na dziś: 10 taktów kłusa anglezowanego i 2 wysiadywanego - w tym momencie oczywiście następuje zmiana nogi anglezowania. Przy okazji głośnego liczenia jeździec głęboko oddycha i stara się rozluźnić ciało.
Pamiętajmy o przerwach na stęp, bo to co jest łatwe i oczywiste dla instruktora, jest czymś nowym i trudnym dla początkującego jeźdźca.
Źródło” Konie i My”: Julia Disterheft- Opracowali Beata i Adam Zalescy |