KRWAWY DZIEŃ W KALIŁOWIE Dzień to odległy, lecz świeży w pamięci, kiedy nas nawiedzili mordercy przeklęci, uzbrojeni po zęby wkroczyli do wioski, a każdy z nich na czapie miał znak hitlerowski. Jak hieny krwawej szukali ofiary, bo w okrucieństwie swoim nie mieli już miary przyszli, wymordowali bezbronnych ludzi i niewinne dzieci, którym dziś światłość wiekuista świeci. Trzyletniej Sabinki kula nie zabiła, to ją ręka zbrodniarza bagnetem przeszyła, a dziecię maleńkie - miało dwa miesiące zastrzelił morderca w kołyseczce śpiące. I wsiąkła krew niewinnych w tej ziemi zagony o czym świadczy ten pomnik ku ich czci wzniesiony. mijają lata, czas ślady zaciera, ale takiej zbrodni się nie zapomina. Tu zgnęła Stelmachów i Dudków rodzina g dy pan Stelmach powrócił z niewoli do domu to powitać go z radością nie było już komu, bo żona jego i córeczki obie, dawno spoczywały na cmentarzu w grobie. Jak boleśnie zadrżało zrozpaczone serce co też mu uczynili okrótni mordercy, łzy mu tylko gorące spłyneły spod powiek i gorzko zaplłakał nieszczęśliwy człowiek O ziemio Kaliłowa, gdybyś przemówiła, ile żeś ty ofiar w swym łonie ukryła, a ile to matek nigdy się nie dowie, że synowie ich spoczęli tutaj w Kalilowie. Dzisiaj szumią im drzewa,wiatr liśćmi szeleści a lud nasz opowiada dziwne opowieści, które za lat niewiele staną się legendą i dziadkowie je wnukom opowiadać będą a nam cośmy widzieli zbrodnie co śię wtedy działy strasznie tylko i smutne wspomnienia zostały na które dzisiaj jeszcze łza się w oku kręci. Cześć ich pamięci !
Walentyna Dubaniewicz
|