|
| Śladami końskich kopyt - czyli znana i nieznana historia Ziemi Łukowskiej (Małgorzata Szczygielska) |
| Przegalopujemy przez historię naszego regionu, podążając śladem końskich kopyt. Pierwszych śladów konia na Ziemi Łukowskiej dostarcza grób z Gołowierzchów, pochodzący z końca II wieku n.e. i przynależący do kultury przeworskiej, utożsamianej na naszych terenach z germańskim plemieniem Hasdingów. Odkryty przypadkowo w 1932 roku grób zawierał kompletne wyposażenie wojownika wraz z długim (ponad 70 cm) mieczem kawaleryjskim zwanym spatha i charakterystyczną rzymską zawieszką mieczową. Mieczy takich używała rzymska jazda, w odróżnieniu od krótkich gladiusów piechoty legionowej. Miecz z Gołowierzchów bez wątpienia należał do legionisty rzymskiego, o czym świadczą widoczne na nim inskrypcje, i był bez wątpienia łupem wojennym, ponieważ broń legionowa nie podlegała handlowi. Legiony rzymskie nigdy nie przekroczyły linii Karpat, zatem to nasz Hasding musiał udać się na teren Imperium Rzymskiego, zapewne w uczestnicząc w wyprawie wojennej, stoczył tam zwycięską walkę i wrócił do domu, a drogi takiej nie przebył z pewnością pieszo. |
 Hasdingowie należeli do ludu Swebów, Germanów Wschodnich, noszących włosy związane w tzw. węzeł swebski - "nodus suebicus" |
|
|
| W średniowieczu (XIII-XV wiek) Ziemia Łukowska stała się terenem niemal corocznych najazdów jaćwieskich, litewskich i ruskich, jako brama północno-wschodnia prowadząca na ziemie Państwa Piastów. Ustanowiona tu kasztelania miała być strażnicą strzegącą reszty ziem od tych napaści, sięgających niekiedy aż po Sandomierz, Radom i Płock, a nawet na Śląsk. Najazdy te odbywały się konno, a świadczy o tym ich gwałtowność, jak również obfitość wyposażenia jeździeckiego w jaćwieskich i litewskich zabytkach z tego okresu. Jedna z bitew, stoczona w okolicach Łukowa przez wojsko księcia Leszka Czarnego, które dogoniło Litwinów podczas ich powrotu z łupami (rok 1282), zawierała zresztą elementy kawaleryjskiej taktyki „tatarskiego tańca” – tj. pozorowanej ucieczki, nagłego nawrotu i ataku na rozprzężonego przeciwnika – włączonej później do stałych elementów staropolskiej sztuki wojennej; być może zastosowano ją tutaj po raz pierwszy przez wojsko polskie. |
 bogactwo Jaćwingów nie brało się z uprawy roli, lecz z najazdów |
 domniemane granice Jaćwieży. Szlaki najazdów prowadziły przez Drohiczyn lub Brześć |
 typowa jaćwieska rodzina - koniecznie z koniem. |
|
Łuków zaczyna rozwijać się gospodarczo dopiero od XV w., gdy ustają pustoszące najazdy od strony północno-wschodnich sąsiadów, a to za sprawą unii personalnej z Litwą, która dodatkowo zaczęła pełnić rolę bufora wobec Rusi, a także po wytępieniu ludu Jaćwingów przez Krzyżaków. Ziemia Łukowska, dotąd najsłabiej zaludniona w Polsce, jest stopniowo zasiedlana, w tym też czasie powstają istniejące do dziś wsie. Przez Łuków wiedzie szlak handlowy z Rusi do Gdańska i z Wilna do Krakowa; handluje się głównie bydłem, a także końmi. Konie te pochodzą z lokalnej hodowli, są też sprowadzane z Rusi Czerwonej. W XVII wieku Łuków zasłynął jako kolebka awanturnika i zagończyka Pawła Chmielewskiego, rotmistrza jazdy kozackiej w wojskach drugiego Dymitra Samozwańca, który następnie zmienił front i po stronie wojsk carskich bronił Chodkiewiczowi dostępu do Kremla w 1612 roku, za co został przez cara nagrodzony majątkiem pod Kostromą. Jednak w 1614 r., próbując zbiec do Polski, został schwytany i jako „ważny przestępca polityczny” zesłany na Syberię. Od 1622 roku robił tam karierę wojskową jako komendant twierdzy w Jenisejsku, a potem, przyłapany na malwersacji, ukarany i znowu ułaskawiony, został komendantem twierdzy Mangazei. Wspominamy go dlatego, że był pochodzącym z Łukowa znanym dowódcą jazdy, a jego rota, po przejściu Chmielewskiego na stronę Rosjan, weszła w skład słynnego pułku lisowczyków. Wiek XVII to także dwa przysłowia związane z końmi i z Ziemią Łukowską: 1) bredzić jak Piekarski na mękach – Piekarski, teść starosty łukowskiego Domaszewskiego-Widlicy, w 1620 roku dokonał próby zamachu na króla Zygmunta III, za co został skazany na rozerwanie końmi; 2) słowo się rzekło, kobyłka u płota – Jakub Zaleski, szlachcic łukowski, nieświadomy obecności króla Sobieskiego wymyślał mu po pijanemu, że jeśli nie dostanie urzędu wójta po swym zmarłym bracie, król może pocałować jego kobyłę pod ogon; rozpoznawszy króla, uznał, że stracił wójtostwo, ale nie stracił zuchwałości. |
 Chmielewski walczył pod rozkazami Kuźmy Minina (z lewej) |
 egzekucja Piekarskiego nie przebiegła gładko - kat musiał naciąć kończyny skazańca toporem |
 |
|
|
Ruchem konika szachowego przeskoczymy od razu do wieku XIX. 14 lutego 1831 roku miała u nas miejsce największa konna bitwa powstania listopadowego, oparta na zasadach taktyki napoleońskiej – słynna bitwa pod Stoczkiem Łukowskim, stoczona niemal wyłącznie przez kawalerię (piechota, co niespotykane w XIX wieku, pełniła tylko rolę pomocniczą jako osłona artylerii). W bitwie tej nasi ułani zademonstrowali swoją wyższość nad wojskami rosyjskimi we władaniu lancą, która to sztuka była Rosjanom praktycznie nieznana, co przesądziło o losach bitwy – w starciu lanca-szabla zawsze wygrywa lanca. Z bitew Powstania Listopadowego jeszcze druga opierała się na sile kawalerii, i ona również rozegrała się na naszych ziemiach – była to bitwa pod Łysobykami (dziś Jeziorzany), stoczona 19 VI 1831 przez oddział jazdy gen. Jankowskiego przeciw korpusowi gen. Rudigera w celu odblokowania Ziemi Łukowskiej. Bitwa ta, mimo że mniej znana i całkowicie nieudana, była bardziej brzemienna w skutki od stoczkowskiej, gdyż od tej klęski rozpoczęły się rozruchy w stolicy (ulica dokonała linczu na gen. Jankowskim), co doprowadziło do upadku powstania. Podczas Powstania Styczniowego w powiecie łukowskim przebywało czasowo co najmniej pięć dużych partii powstańczych (w tym dwie obozowały w Jacie), każda w sile ponad 200 jeźdźców, i mnóstwo mniejszych. W samym 1863 roku stoczono tu około 30 potyczek z Rosjanami, przeważnie przegranych. Z pogromu pod Zastawiem jedynych ocalałych wyratowały konie: „doszliśmy do lasu w zaledwie 100 ludzi i ze 40 koni, ale tak zmęczeni, że piechota już ani kroku postąpić nie mogła… Piechota nasza chwytała za ogony końskie i strzemiona i tak wlekliśmy ją, a nierzadko po dwóch siedziało na koniu…”. Najdłużej przetrwał konny oddział ks. Brzóski, który unikał bitew, ale i on uległ: w obławie na niego brało udział 7 kolumn carskiej piechoty i jazdy. |
| Kolejne ślady kopyt na naszej ziemi pojawiają się wraz z Grupą Jazdy Ochotniczej majora Feliksa Jaworskiego. Był to oddział sformowany w lipcu 1920 roku na potrzeby ofensywy sierpniowej z ochotników i z resztek „jaworczyków” z IV wołyńskiego dywizjonu 1. psk – w sumie ok. 650 żołnierzy. Oddział wyruszył znad Wieprza i atakował wycofujące się za Bug oddziały sowieckiej 16. Armii. W Borkach rozbił szarżą kawaleryjską rosyjską piechotę, a pod Kąkolewnicą atakiem spieszonym rosyjski 508. pp. W Łosicach zdobył ogromne tabory zaopatrzeniowe Rosjan, a następnie wziął udział w bitwie pod Skrzeszewem i Frankopolem. Przemarsz GJO przez Ziemię Łukowską znaczyły nie tylko pola bitew, ale również spalone wsie, ponieważ mjr Jaworski srogo karał lokalną ludność za odmowę udzielenia gościny czy zaopatrzenia. |
 |
 plutonowy 25. p.uł. |
|
W latach międzywojennych stacjonowały w Łukowie trzy szwadrony zapasowe Nowogródzkiej BK. Koszary kawaleryjskie na Łapiguzie, przejęte po Rosjanach (m.in. stacjonował tam 2. szw. 5. pułku dragonów, później 1. dagestański pułk jazdy), posiadały 2 stajnie drewniane pokozackie i 3 murowane, kuźnie (po 1 na szwadron), magazyny mobilizacyjne (po 2 na szw.), ujeżdżalnię, strzelnicę i ambulans weterynaryjny. Początkowokwaterowały tam bataliony 35.pp, w 1924 roku przesunięte do Brześcia. Po nich stopniowo wprowadzano szw. zapasowe 25., 26., i 27. pułków ułanów wielkopolskich (z Prużan, Baranowicz i Nieświeża), w 1937 połączone w Nowogródzką BK – razem ok. 300 oficerów i żołnierzy. Na terenie jednostki prowadzono szkolenie remontów, wdrażanie koni do służby (rocznie wycofywano z pułków ok. 10% koni). W 1937 r. inspekcja przeprowadzona w koszarach oceniła stan koni na wzorowy. W 1929 odbyły się zawody hippiczne na placu sportowym szwadronu 25.p.uł dla oficerów i podoficerów pułków ułanów z Podlasia i dla lokalnego ziemiaństwa. Rok później przeprowadzono w Łukowie II Podlaski Konkurs Hippiczny. W stajniach na Łapiguzie stały również konie wyścigowe rtm Bukowieckiego z 26. p. uł., startujące na torach w Warszawie. Ułani prowadzili działalność społeczną; np. w styczniu 1939 urządzili zabawę taneczną dla Łukowian w świetlicy żołnierskiej, z której dochód przeznaczono na pomoc dzieciom z Nowogródczyzny. |
|
Kampania Wrześniowa zaczęła się dla Łukowa już 1 IX 1939 roku, gdy odbył się pierwszy nalot na miasto; bomby trafiły wówczas w koszary na Łapiguzie. 8 września nasi ułani urządzili obławę na dywersantów niemieckich, którzy przekazali Luftwaffe informację, że przez Łuków przejeżdżają kolumny ewakuacyjne ambasad angielskiej i francuskiej, co zaowocowało kolejnym nalotem bombowym na miasto; jednego dywersanta schwytano. Tymczasem na Łapiguzie trwała akcja mobilizacyjna: sformowano tu 7 szwadronów ułanów, których łączna liczebność wynosiła tysiąc do półtora tysiąca żołnierzy i 900 koni. Konie poprowadzono do Rejowca, po siodła, których w łukowskich magazynach zabrakło. 10 IX do Łukowa przybyły pociągiem 3 szwadrony 3. psk z Wołkowyska. Ułani łukowscy dostali przydziały do 7., 11., 19. p. uł. Część, wraz z 3. psk, zasiliła SGO „Polesie”. Jeden szw. zostaje dołączony do 9. psk, a szwadrony piesze do 5. p. uł. zasławskich – oba tworzyły Podlaską BK, dow. przez gen.bryg. L. Kmicic-Skrzyńskiego. Ziemia Łukowska ma szczęście do bitew konnych – 14 IX pod Rudą Wołyńską miało miejsce zwycięstwo polskich ułanów z 7. p.uł. lubelskich nad niemiecką kolumną zmotoryzowaną, którą zaskoczono na postoju i rozbito, dzięki czemu cała Mazowiecka BK wydostała się z okrążenia i do 24 IX walczyła jako zwarta jednostka w składzie Frontu Północnego. Sławna bitwa pod Kockiem i Wolą Gułowską, stoczona w dniach 2-6 X 1939, również nie obyła się bez udziału kawalerii. Walczyły tu: Podlaska BK (w niej: 9. psk, 5. puł, dywizjon kaw. KOP, trzy szw. zapasowe łukowskie Nowogródzkiej BK); DK „Zaza” (gen. inż. Zygmunt Podhorski), w składzie: BK „Plis” (płk Kazimierz Plisowski) i BK „Edward” (płk Edward Milewski), przeciw 13. i 29. DP Zmotoryzowanej generała von Otto. Kawaleria walczyła głównie na sposób spieszony. Na uroczysku pod miejscowością Kalinowy Dół jeden ze szwadronów 3. psk dostał się w pułapkę niemiecką; nie ocalał prawie nikt, a na dźwięk trąbki do kwatery dowództwa przybiegły same konie bez jeźdźców. Mimo dużych strat, po ostatnim rozkazie gen. Kleeberga kawaleria jako jedyna odmówiła kapitulacji, uważając za możliwe przedzieranie się na Węgry, i rozmowy kapitulacyjne z niemieckim dowództwem trzeba było zawiesić do czasu, aż wyrazi na nie zgodę gen. Podhorski. Kawaleria skapitulowała ostatnia. |
 kawaleria pod Kockiem walczyła głównie na sposób spieszony |
 kawaleria kapituluje ostatnia |
 również Wehrmacht posiadał oddziały konne |
|
Także w obozie partyzanckim w Jacie nie zabrakło pracy dla koni. W lipcu 1944, na czas akcji „Burza”, powołano tu zwiad konny dowodzony przez zawodowego ułana, kaprala kawalerii Stanisława Kachniarza ps. „Lech”. Zwiad liczył 7-8 osób i choć posiadał marne konie i różnorodne oprzyrządowanie jeździeckie, przechodził regularne szkolenie ułańskie, łącznie z manewrami w kłusie, władaniem szablą, a nawet takimi sztukami, jak kładzenie konia w celu ostrzeliwania się zza niego. Za przeszkody ćwiczebne służyły zwalone pnie Jaty. Oddział nigdy nie wszedł do walki, pełnił jedynie służbę patrolową, najczęściej zresztą wymierzoną przeciw kłusownikom i złodziejom drzewa. Ziemia Łukowska ma zatem dalekie i bogate tradycje konne i kawaleryjskie, które dziś stara się kultywować Stowarzyszenie KSOPiT. |
|